Cztery lata w rosyjskiej ruletce

27 lut 2026

Nune Gevorgian


Cztery lata wojny to liczby tak ogromne, że przestają mieścić się w ludzkiej wyobraźni. Każda z nich oznacza jednak czyjeś życie, czyjś dom, czyjeś dzieciństwo.

Według danych ONZ od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę potwierdzono ponad 55 tysięcy ofiar cywilnych, w tym około 15 tysięcy zabitych. Organizacje międzynarodowe podkreślają, że rzeczywista liczba jest znacznie wyższa, ponieważ wiele przypadków nie zostało udokumentowanych, szczególnie na terenach okupowanych. Tylko w 2025 roku, który okazał się jednym z najtragiczniejszych od początku wojny, zginęło ponad 2,5 tysiąca cywilów, a ponad 12 tysięcy zostało rannych. Jeszcze bardziej porażające są dane dotyczące żołnierzy – szacuje się, że siły ukraińskie poniosły od 500 do 600 tysięcy strat, wliczając zabitych, rannych i zaginionych. to liczby większe niż w wielu konfliktach ostatnich dekad. Ale w statystykach nie widać twarzy, nie widać ludzi, którzy jeszcze wczoraj pracowali, studiowali, planowali wakacje.

Od 2022 roku około 10 milionów Ukraińców zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, ponad 5,7 miliona wyjechało za granicę, a miliony innych są przesiedlone wewnątrz kraju. To największy i najdłuższy kryzys migracyjny w Europie od czasów II wojny światowej. Według danych organizacji humanitarnych, wiele osób było zmuszonych uciekać wielokrotnie przed kolejnymi zmianami linii frontu i bombardowaniami.

Wojna to także skala zniszczeń, ponad 2 miliony domów w Ukrainie, czyli około 10% całego zasobu mieszkaniowego kraju, zostało uszkodzonych lub zniszczonych. Zniszczono tysiące szkół, szpitali, dróg, mostów, elektrowni i systemów wodnych, ataki na infrastrukturę energetyczną sprawiły, że miliony ludzi spędzały zimy bez światła, ogrzewania i bieżącej wody. W wielu miastach życie toczy się dziś między odbudową a kolejnymi alarmami lotniczymi. Dzieci uczą się w schronach, a lekarze operują przy generatorach prądu.

Według ONZ od początku wojny potwierdzono liczne ofiary wśród dzieci, setki zginęły, a tysiące zostały ranne. Jeszcze trudniej, tak naprawdę, policzyć traumę. Psychologowie mówią o pokoleniu, które dorasta przy dźwięku syren, o dzieciach, które rozpoznają typy rakiet po dźwięku, o tych, które nie pamiętają życia bez wojny. Wielu młodych ludzi straciło lata edukacji, nauka online, przerwy przez alarmy, brak stabilności, to rzeczywistość milionów uczniów, do tego dochodzą doniesienia o przymusowych deportacjach i rozdzielonych rodzinach, które stały się jednym z najbardziej bolesnych symboli tej wojny.

Koszty konfliktu nie kończą się tylko na wymiarze psychologicznym,  są też gigantyczne w wymiarze ekonomicznym. Według szacunków międzynarodowych odbudowa Ukrainy może kosztować setki miliardów dolarów, a gospodarka kraju od 2022 roku straciła ponad jedną piątą swojej wartości. Miliony ludzi są uzależnione od pomocy humanitarnej, w 2025 roku ponad 12 milionów osób w Ukrainie potrzebowało wsparcia, od żywności po opiekę medyczną i pomoc psychologiczną.

W cztery lata wojny najbardziej zmieniło się nie tylko pole bitwy, ale życie zwykłych ludzi. Front przestał być linią na mapie, w wielu momentach stał się codziennością, która zaczyna się rano, w kuchni, przy kawie, w drodze do pracy. Miasta żyją, sklepy są otwarte, tramwaje kursują, ludzie stoją w kolejkach, na pierwszy rzut oka wszystko przypomina normalność, ale ta normalność jest krucha jak szkło. Tuż obok tego “normalnego życia” widzimy poszarpane ulice, ślady po odłamkach, zabite deskami okna, spalone klatki schodowe między nowoczesnymi budynkami, czasem obok odnowionej kawiarni stoi zrujnowany blok, jakby ktoś wyrwał fragment życia i zostawił pustkę. W takich miejscach ludzie mówią, że wojna nie jest wydarzeniem, lecz jest tłem, czasem cichym, ale ciężkim i obecnym zawsze. Rano zaczyna się od sprawdzenia telefonu, czy w nocy ktoś z bliskich napisał, czy wszyscy żyją, „dzień dobry” nie oznacza już powitania – to raczej ulga. Wojna jest cicha, dopóki nie słychać dźwięku, który usłyszała cała Ukraina 4 lata temu i słyszy codziennie. 

Alarmy są wszędzie, przerywają rozmowy, posiłki, lekcje, randki, sen. W wielu miastach wycie alarmu trwa godzinami, ludzie schodzą do schronów, piwnic, stacji metra, chociaż niektórzy przestali już reagować. Zmęczenie strachem bywa silniejsze niż instynkt przetrwania.

Analiza danych dotyczących alarmów powietrznych wskazuje na utrzymującą się wysoką intensywność zagrożeń bezpieczeństwa na terytorium Ukrainy. Zestawienie obejmuje okres od pierwszego dnia pełnoskalowej agresji Rosji, czyli 24 lutego 2022 roku, do dnia przygotowania niniejszego opracowania, 19 lutego 2026 roku.Oznacza to niemal cztery lata funkcjonowania państwa i społeczeństwa w warunkach stałego zagrożenia militarnego.

W analizowanym okresie odnotowano łącznie 74 837 alarmów powietrznych, z czego zdecydowana większość, 72 747, została ogłoszona na poziomie obwodów (w tym alarmy łączone z poziomu rejonów). W samej stolicy, Kijowie, odnotowano 2 046 alarmów. Dane obejmują 141 rejonów administracyjnych, co świadczy o szerokim zasięgu systemu ostrzegania oraz znacznym obciążeniu infrastruktury obrony cywilnej przez niemal cały okres trwania wojny.

Średni czas trwania alarmu wyniósł 1 godzinę 29 minut i 34 sekundy, co wskazuje na długotrwałe utrzymywanie się zagrożenia podczas poszczególnych incydentów. Szczególnie istotny jest fakt, że najdłuższy alarm trwał aż 70 godzin 45 minut i 51 sekund i został odnotowany w obwodzie Donieckim w dniu 3 lutego 2026 roku. Tak długi czas alarmu świadczy o ciągłym zagrożeniu w strefach frontowych, gdzie działania zbrojne mają charakter niemal permanentny. 

Z perspektywy czasowej szczyt ich aktywności przypadał na godzinę 12:00. Najbardziej niebezpieczną częścią dnia pozostaje przedział od południa do godzin popołudniowych (12:00–18:00), właśnie wtedy, gdy ludzie są w pracy, dzieci w szkołach i każdy żyje z dźwiękiem alarmu i poczuciem strachu, czy następna minuta, to nie ostatnia w jego życiu…

Istotnym uzupełnieniem danych o alarmach są informacje z otwartych źródeł (OSINT) dotyczące eksplozji. W analizowanym okresie media informowały o 19 085 przypadkach wybuchów. Ostatnie zgłoszenie (na dzień napisania artykułu) odnotowano 19 lutego 2026 roku w Zaporożu, co wskazuje na utrzymujące się zagrożenie dla dużych ośrodków miejskich. Jeszcze większą skalę zagrożenia odzwierciedlają dane dotyczące ostrzału artyleryjskiego, łącznie odnotowano 49 522 przypadki zagrożeń tego typu, w ostatnim dniu analizowanego okresu było ich 35, a ostatnie zgłoszenie pochodziło z Nikopola 19 lutego 2026 roku. Wysoka liczba zagrożeń artyleryjskich potwierdza, że ostrzał pozostaje jednym z podstawowych narzędzi oddziaływania militarnego, szczególnie wobec terenów przyfrontowych oraz infrastruktury krytycznej.

Kolejnym wymiarem społecznych konsekwencji wojny jest zjawisko masowej rozłąki rodzin. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym w 2026 roku przez International Rescue Committee, aż 74% Ukraińców deklaruje, że zostało rozdzielonych z bliskim członkiem rodziny z powodu wojny. Wnioski te przytoczono również w analizie tygodnika The Economist, który wskazuje, że konflikt doprowadził do powstania milionów „rozbitych rodzin”. Skala tego zjawiska jest bezprecedensowa w najnowszej historii Europy i obejmuje zarówno migrację zagraniczną, jak i wewnętrzne przesiedlenia.

Przykłady indywidualnych doświadczeń pokazują dramatyzm tych procesów. Wiele rodzin zostało zmuszonych do podejmowania decyzji o ucieczce w pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji, często w warunkach chaosu i zagrożenia. W sytuacji obowiązującego stanu wojennego mężczyźni w wieku poborowym nie mogą swobodnie opuszczać kraju, co oznacza, że matki z dziećmi wyjeżdżały, pozostawiając partnerów i ojców w Ukrainie. Dla wielu z nich była to decyzja o nieokreślonym horyzoncie czasowym, w praktyce oznaczało to rozdzielenie rodzin na miesiące, a następnie lata.

Według dostępnych szacunków z przedwojennej populacji liczącej około 40 milionów osób blisko 6 milionów Ukraińców, głównie kobiet i dzieci, znalazło schronienie za granicą. Kolejne ponad 3 miliony osób zostało wewnętrznie przesiedlonych, w wielu przypadkach rodziny zostały podzielone pomiędzy różne państwa, regiony i strefy działań wojennych. Starsi członkowie rodzin pozostają często na terenach okupowanych lub przyfrontowych, a rodzice służący w armii nie widują dzieci przez wiele miesięcy. Ponadto, nasilające się działania ofensywne powodują ograniczenie możliwości urlopów, co jeszcze bardziej pogłębia izolację.

Rozłąka wpływa na relacje rodzinne i rozwój dzieci, wielu najmłodszych stopniowo adaptuje się do życia za granicą, ucząc się nowych języków, budując relacje społeczne i poczucie bezpieczeństwa poza krajem. Jednocześnie oddala ich to emocjonalnie od rodziców pozostających w Ukrainie, długotrwały kontakt ograniczony do rozmów telefonicznych i wideopołączeń nie jest w stanie zastąpić codziennej obecności.W konsekwencji rodzice obserwują, jak ich dzieci dorastają na odległość, co często prowadzi do poczucia utraty więzi, frustracji i bezradności.

Zjawisko to ma także wymiar psychologiczny i militarny, jak podkreślają specjaliści pracujący z żołnierzami, po strachu przed śmiercią rozłąka z rodziną stanowi jedną z najczęstszych przyczyn problemów psychicznych wśród wojskowych. Negatywnie wpływa ona na morale, poczucie sensu służby i zdolność funkcjonowania w warunkach długotrwałego stresu. Paradoksalnie główną motywacją wielu żołnierzy pozostaje ochrona rodziny, podczas gdy jednocześnie służba uniemożliwia utrzymywanie z nią realnego kontaktu.

Jednocześnie część uchodźców zaczęła wracać do kraju.Choć proces ten ma charakter selektywny i niejednoznaczny szacuje się, że nawet 4,6 miliona osób, które wyjechały w 2022 roku, mogło powrócić na stałe lub czasowo. Wielu Ukraińców funkcjonuje jednak w stanie zawieszenia, pomiędzy krajem przyjmującym a ojczyzną. Tymczasowa ochrona w państwach Unii Europejskiej daje dostęp do usług i rynku pracy, lecz nie gwarantuje stabilnej przyszłości i to powoduje dylemat: pozostanie za granicą oznacza życie w niepewności i mierzenie się z problemem podzielonej tożsamości, natomiast powrót do Ukrainy wiąże się z ryzykiem, przerwami w dostawach energii i ciągłymi alarmami powietrznymi.

Kolejnym istotnym aspektem codziennego funkcjonowania społeczeństwa w warunkach wojny są długotrwałe przerwy w dostawach energii elektrycznej, od jesieni 2025 roku blackouty ponownie stały się częścią rzeczywistości wielu miast i społeczności wiejskich w Ukrainie. Na początku 2026 roku sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu. Styczeń przyniósł wyjątkowo niskie temperatury oraz jedne z największych rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną od początku pełnoskalowej wojny. W rezultacie doszło do ogólnokrajowych przerw w dostawach prądu. W samym obwodzie dniepropietrowskim, w tym w Dnieprze i Krzywym Rogu, bez energii elektrycznej pozostawało ponad 800 tysięcy gospodarstw domowych. Podobne problemy występowały także w regionie zaporoskim oraz na południu kraju. Poważne zniszczenia infrastruktury odnotowano również w obwodzie odeskim.

W wielu miejscowościach mieszkańcy pozostawali bez prądu przez 14-16 godzin dziennie, co oznaczało jednocześnie brak ogrzewania, dostępu do wody, łączności oraz podstawowych usług. W warunkach zimowych brak energii przestaje być jedynie niedogodnością, a staje się bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia i życia. Szczególnie dotkliwie skutki blackoutów odczuwają kobiety należące do grup wrażliwych, w tym kobiety z niepełnosprawnościami, czy samotne matki. Dla nich utrata prądu oznacza nie tylko dyskomfort, lecz także realne ryzyko marginalizacji, pogorszenia stanu zdrowia oraz ograniczenia dostępu do pomocy.

Relacje kobiet pokazują, że największym problemem nie jest sama ciemność, lecz poczucie całkowitej izolacji, w sytuacji braku internetu i łączności niemożliwe staje się uzyskanie informacji o sytuacji bezpieczeństwa, w tym o alarmach powietrznych, w takich momentach rośnie panika, szerzą się niepotwierdzone informacje, a mieszkańcy próbują gromadzić zapasy wody i żywności. Brak energii oznacza także trudności w codziennym funkcjonowaniu, od przygotowania posiłków, przez pracę i naukę zdalną, po utrzymanie podstawowych warunków sanitarnych.

Dla osób z niepełnosprawnościami blackouty mogą stanowić zagrożenie egzystencjalne. Problemy z ładowaniem sprzętu medycznego, w tym elektrycznych wózków, czy brak możliwości opuszczenia mieszkań w budynkach wielopiętrowych bez wind prowadzą do zwiększonej izolacji. Podobnie w przypadku kobiet żyjących z HIV przerwy w dostawach prądu zakłócają regularność leczenia, utrudniają dostęp do badań oraz kontakt z lekarzami, bo nawet krótkotrwałe przerwy w terapii mogą prowadzić do powstawania oporności na leki i ograniczać skuteczność dalszego leczenia.

Blackouty mają również poważne konsekwencje społeczne i edukacyjne. W wielu rodzinach dostęp do energii elektrycznej ogranicza się do kilku godzin dziennie, co zmusza domowników do wyboru pomiędzy pracą, nauką dzieci i obowiązkami domowymi. Utrudnia to zatem funkcjonowanie systemu edukacji, zwłaszcza w kontekście nauki online, która pozostaje ważnym elementem w regionach zagrożonych ostrzałami. Problemy dotykają także przedsiębiorczości kobiet. Małe firmy, przedszkola czy organizacje społeczne muszą dostosowywać harmonogramy pracy do grafiku wyłączeń prądu, co wpływa na ich stabilność finansową.

Pomimo tych wyzwań wiele kobiet podejmuje działania adaptacyjne i wspólnotowe.Organizacje społeczne, często przy wsparciu UN Women oraz międzynarodowych funduszy humanitarnych, zapewniają pomoc psychologiczną, doradztwo prawne, szkolenia i wsparcie materialne. Wspólnoty lokalne tworzą sieci solidarności, dzieląc się wodą, żywnością i dostępem do generatorów czy punktów ładowania.Takie inicjatywy pozwalają utrzymać podstawowe funkcjonowanie społeczności i wzmacniają odporność społeczną.

Solidarność wobec Ukrainy trwa od pierwszego dnia wybuchu wojny, nie tylko w ramach państwa. Kwestia skali i struktury międzynarodowej pomocy dla Ukrainy pozostaje jednym z kluczowych tematów debaty publicznej od początku pełnoskalowej wojny.Często pojawia się pytanie, czy głównym donorem Ukrainy są Stany Zjednoczone, czy też większą rolę odgrywa łączne wsparcie państw europejskich.Poniższa analiza opiera się na danych opublikowanych 26 lutego 2025 roku przez Kiel Institute for the World Economy.Temat ten został podjęty przez Kiel Institute for the World Economy w analizie opublikowanej 26 lutego 2025 roku. Według niej, największy pojedynczy wolumen faktycznie przydzielonej pomocy od początku pełnoskalowej inwazji zapewniły Stany Zjednoczone.Łączna wartość wsparcia wyniosła około 114 mld euro, co odpowiada około 0,5% amerykańskiego PKB. Struktura tej pomocy wyraźnie wskazuje na dominację komponentu wojskowego, który stanowił 56% całkowitej wartości. Pomoc finansowa odpowiadała za 41%, natomiast wsparcie humanitarne miało relatywnie niewielki udział, wynoszący około 3%. 

Jednocześnie dynamika wsparcia ze strony Stanów Zjednoczonych była uzależniona od procesów politycznych.W szczególności pod koniec 2023 roku oraz na początku 2024 roku nastąpiło wyraźne spowolnienie pomocy w związku z blokowaniem kolejnych pakietów finansowych w Kongresie, z kolei końcówka 2024 roku przyniosła rekordowe poziomy wsparcia, co wskazuje na dużą zmienność polityczną i instytucjonalną tego procesu.

Jednak w ujęciu zbiorczym kraje europejskie oraz instytucje Unii Europejskiej przekazały Ukrainie większe środki niż USA. W okresie od stycznia 2022 do końca 2024 roku łączna pomoc Europy wyniosła około 132,2 mld euro, a dodatkowe 115,1 mld euro zostało zaplanowane do przekazania w kolejnych latach. Oznacza to, że Europa odgrywa kluczową rolę w stabilizacji finansowej państwa ukraińskiego, szczególnie w zakresie makrofinansowej pomocy budżetowej oraz wsparcia systemów społecznych.

Jeśli analizować wsparcie poszczególnych państw europejskich, drugie miejsce po USA zajmują Niemcy, które przeznaczyły około 17 mld euro, co odpowiada blisko 0,4% ich PKB. W strukturze niemieckiej pomocy dominowała pomoc wojskowa (73%), przy mniejszym udziale wsparcia finansowego i humanitarnego. Istotną rolę odgrywa także Francja, która znalazła się w pierwszej dziesiątce donatorów, przeznaczając około 4,9 mld euro, w dużej mierze na wsparcie militarne.

Wysoki poziom wsparcia zapewniła również Polska, która przekazała około 5,1 mld euro. W relacji do wielkości gospodarki oznacza to jednak znacznie większe zaangażowanie niż w przypadku wielu większych państw, gdyż kwota ta stanowi około 0,8% PKB. Jeszcze większe proporcjonalne wsparcie zapewniły państwa bałtyckie, w tym Estonia, Litwa oraz Łotwa. Pokazuje to, że państwa najbardziej zagrożone geopolitycznie angażują się w pomoc Ukrainie w sposób szczególnie intensywny.

Różnice występują także w strukturze wsparcia. Niektóre państwa, takie jak Węgry, czy Chiny, koncentrowały się głównie na pomocy humanitarnej, podczas gdy inne, jak Grecja, przekazywały wsparcie przede wszystkim w postaci sprzętu wojskowego i szkolenia żołnierzy.

Istotnym elementem europejskiego wkładu jest także pomoc dla uchodźców. Liderem pozostają Niemcy, które przeznaczyły około 35,4 mld euro na wsparcie około 1,2 mln ukraińskich uchodźców, na drugim miejscu znajduje się Polska, która przeznaczyła około 30 mld euro, przyjmując blisko milion osób. Co istotne, analizy ekonomiczne wskazują, że obecność ukraińskich uchodźców w części krajów przyczyniła się do wzrostu gospodarczego, dla przykładu wygenerowali oni aż 2,7 proc. PKB Polski w 2024 r.

Polska stała się nie tylko zapleczem logistycznym i humanitarnym, lecz także jednym z liderów pomocy wojskowej.Według danych Ministerstwa Obrony Narodowej, w latach 2022-2024 Warszawa przekazała Ukrainie bezpłatnie 318 czołgów różnych typów, co uczyniło ją państwem, które dostarczyło ich najwięcej spośród wszystkich krajów wspierających Kijów. Dostarczyła również setki pojazdów opancerzonych, dziesiątki systemów artyleryjskich, śmigłowce bojowe, myśliwce, systemy przeciwlotnicze oraz ogromne ilości amunicji i broni strzeleckiej. 

Istotnym elementem wsparcia była również pomoc technologiczna. Polska przekazała ukraińskiej armii ponad 19,5 tysiąca terminali Starlink, które odegrały kluczową rolę w utrzymaniu łączności na froncie oraz w koordynacji działań wojskowych.

Jednocześnie w polskim społeczeństwie widoczne są zmiany nastrojów.Część opinii publicznej wyraża zmęczenie przedłużającym się konfliktem oraz rosnącymi kosztami wsparcia, badania opinii wskazują, że niemal połowa respondentów opowiada się za ograniczeniem lub nawet zakończeniem pomocy militarnej.Rząd podkreśla, że skala dalszego wsparcia zależy od możliwości państwa oraz sytuacji bezpieczeństwa w regionie.

Na początku 2026 roku relacje między Polska a Ukrainą znajdują się w wyjątkowym momencie. Od czasu pełnoskalowej agresji Rosji w 2022 roku przeszły one transformację bezprecedensową w nowożytnej historii regionu. Wojna, masowa migracja uchodźcza, intensyfikacja współpracy gospodarczej i politycznej sprawiły, że oba społeczeństwa funkcjonują dziś w stanie codziennej współobecności. W tym kontekście szczególne znaczenie ma raport Centrum Mieroszewskiego „Polska i Polacy oczami Ukraińców 2025”, który pozwala uchwycić zmiany nastrojów społecznych oraz źródła napięć w relacjach bilateralnych.

Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie ponad tysiąca dorosłych mieszkańców Ukrainy (z wyłączeniem terytoriów okupowanych oraz diaspory), a jego wyniki uzupełniono wywiadami fokusowymi. Analiza ta nie ogranicza się do mierzenia sympatii, lecz koncentruje się na procesach społecznych i politycznych, które w przyszłości będą determinować jakość relacji polsko-ukraińskich.

Z perspektywy ukraińskiej Polska pozostaje jednym z najważniejszych partnerów międzynarodowych. Większość respondentów wskazuje ją jako państwo, które odegrało kluczową rolę we wsparciu Ukrainy po 2022 roku, zwłaszcza w sferze humanitarnej i migracyjnej oraz jako pierwsze państwo kontaktu w początkowej fazie wojny. Co istotne, relacje z Polską są oceniane przede wszystkim przez pryzmat codziennych doświadczeń: przekraczania granicy, pobytu uchodźczego, pracy, edukacji czy kontaktów z instytucjami publicznymi. Bezpośredni charakter tych kontaktów sprawia, że oczekiwania wobec Polski są wyższe i bardziej konkretne niż wobec innych państw.

Raport wskazuje również na systematyczne zacieśnianie więzi międzyludzkich. Odsetek Ukraińców, którzy nigdy nie byli w Polsce, spadł z 65 proc. w latach 2022-2023 do 56 proc. w 2025 roku, a liczba osób odwiedzających Polskę wzrosła do około 30 proc, co trzeci respondent deklaruje, że w jego rodzinie są osoby, które wyjechały do Polski po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny, ponad jedna trzecia badanych posiada osobiste powiązania z Polską poprzez przyjaźnie, relacje rodzinne, znajomość języka, zainteresowanie kulturą czy kontakty zawodowe, większość korzystała także z polskich towarów i usług, co potwierdza pogłębianie relacji gospodarczych i konsumenckich.

Jednym z najważniejszych wniosków jest ewolucja postaw. Entuzjastyczna wdzięczność z pierwszych miesięcy wojny ustępuje bardziej zniuansowanym i ambiwalentnym ocenom. Pozytywny obraz Polski nadal wynika z pamięci o udzielonej pomocy humanitarnej, materialnej i wojskowej oraz z doświadczeń uchodźczych. Jednocześnie pogorszenie ocen wiąże się z negatywnymi doświadczeniami indywidualnymi, konfliktami gospodarczymi, zwłaszcza kryzysem zbożowym i blokadami granicy, a także przekazami medialnymi o takich wydarzeniach.

Mimo tych napięć ogólny bilans pozostaje umiarkowanie pozytywny: 43 proc. respondentów deklaruje pozytywną opinię o Polakach, 49 proc. neutralną, a jedynie 8 proc. negatywną. Jednocześnie 36 proc. ankietowanych zetknęło się z przypadkami nieprzychylnego traktowania, znacząco więcej niż w 2022 roku, najczęściej chodziło o zachowania nieznajomych, ale także współpracowników, sąsiadów czy funkcjonariuszy służb granicznych.

Równocześnie niemal 29 proc. respondentów deklaruje, że doświadczyła bezinteresownej pomocy ze strony Polaków. Ta równowaga między negatywnymi i pozytywnymi kontaktami wskazuje na wielowymiarowy charakter relacji społecznych i postrzeganie Polski jako społeczeństwa pluralistycznego, w którym współistnieją różne postawy wobec Ukrainy.

Istotnym ustaleniem raportu jest także wyraźne rozróżnienie między oceną społeczeństwa a decyzjami politycznymi i instytucjonalnymi. Krytyka dotyczy przede wszystkim konkretnych regulacji handlowych, polityki granicznej czy sposobu komunikowania decyzji, a nie Polaków jako narodu. Respondenci podkreślają znaczenie stabilności zasad i przewidywalności polityki, które w warunkach wojny mają kluczowe znaczenie psychologiczne i społeczne.

W świadomości ukraińskiej opinii publicznej obecne są również kwestie pamięci historycznej, zwłaszcza spory dotyczące rzezi wołyńskiej oraz oceny działalności Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), choć rzadko stanowią one dominujący temat. Jednocześnie, warto podkreślić, iż większość Ukraińców opowiada się za wspólnymi badaniami historycznymi i dialogiem, przy przekonaniu, że ewentualne przeprosiny powinny mieć charakter wzajemny.

Badania wykazują ograniczoną znajomość szczegółów polskiej polityki, opierając się głównie na przekazach medialnych i pojedynczych komunikatach. Sprzyja to uproszczeniom, a czasem także teoriom spiskowym, ale nie patrząc na to, silnie obecna jest świadomość rosyjskich działań dezinformacyjnych, postrzeganych jako próby skłócenia Polski i Ukrainy poprzez eskalację sporów historycznych i gospodarczych. Wspólnota interesów bezpieczeństwa, doświadczenie wojny oraz gęsta sieć kontaktów międzyludzkich sprawiają, że partnerstwo polsko-ukraińskie ma charakter długofalowy i strukturalny, choć wymaga stałego dialogu, zarządzania konfliktami i budowania wzajemnego zaufania.

Ukraińska droga przez ponad cztery lata wojny ukształtowała kraj i jego społeczeństwo w sposób, który trudno przecenić. Od codziennych alarmów powietrznych po ogromne wyzwania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa, Ukraina udowodniła swoją wytrwałość, determinację i zdolność do adaptacji w ekstremalnych warunkach.

Dziś Ukraina nie jest już tylko państwem broniącym własnej niepodległości. Stała się filarem bezpieczeństwa nie tylko dla Polski, lecz także dla całej Europy, jej stabilność i suwerenność mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa całego kontynentu, bo to, co dziś dzieje się w Ukrainie, jutro może dotyczyć nas wszystkich.

Ukraińcy konsekwentnie dążą do sprawiedliwego pokoju i zakończenia wojny zwycięstwem swojego kraju, wspierani przez sojuszników, organizacje międzynarodowe i solidarność społeczeństw europejskich.Bronią swojej wolności i prawa do istnienia jako suwerenny naród. Ich bohaterstwo i odporność są dziś symbolem nie tylko walki o państwowość, ale także wartości, które leżą u podstaw bezpieczeństwa Europy, pokoju, demokracji i prawa międzynarodowego.

Bezpieczna Ukraina to interes całej Europy, i to przesłanie powinno być jasne: wspierając Ukrainę, chronimy naszą własną przyszłość. Solidarność, współpraca i zdecydowana pomoc międzynarodowa pozostają kluczowe, by kraj ten mógł odnieść zwycięstwo i stać się trwałym filarem pokoju w Europie. Ukraina pokazuje, że walka o wolność i bezpieczeństwo nigdy nie jest walką jedynie lokalną – to sprawa wspólna, której stawką jest bezpieczeństwo nas wszystkich.

Sława Ukrainie!

Źródła: